

To był pierwszy pełnoprawny pojazd rajdowy Toyoty o napędzie na wszystkie koła. Nazywał się Celica GT-4 ST165, i powstał z myślą o WRC. Miał zaszczyt przynieść Japończykom ich pierwszego mistrza świata – Carlosa Sainza, który zdobył ten tytuł w 1990. Na festiwalu w Goodwood w 2007, Bjorn Waldegard miał okazję jeszcze raz zasiąść za kierownicą pojazdu, którym zmasakrował konkurencję podczas Rajdu Safari ’90.



W życie wchodziły nowe zasady, i Celica konstruowana była z myślą o regulacjach Grupy A. Po serii opóźnień, wszystko zostało dopięte dopiero na 5 wyścig w serii – Rajd Korsyki. Toyota miała technologię z kosmosu – jak 6-stopniowa skrzynia Xtrac, powstała z zamysłem dowiezienia zwycięstwa. Widać było, że inżynierowie nie próżnowali. Wszystkie problemy starano się wcześnie załatać. W końcu, w środku sezonu w łapach Carlosa Sainza Celica tak zapierdalała, że po Rajdzie Tysiąca Jezior konkurencja nie wiedziała czy mają szykować nowe pojazdy, czy już od razu nadstawiać dupy. Ale Toyota jeszcze nie wygrała. Następny był Rajd Australii i wtedy już Juha Kankkunen pokazał, że żarty się skończyły. Od 1990, GT4 była klasą samą w sobie – otwierając sezon drugim miejscem w Monte Carlo, jako pierwsza kończąc Safari, Akropol, Nową Zelandię, 1000 Jezior i Wielką Brytanię. Jak wspominałem – Sainz został pierwszym mistrzem z logiem Toyoty, a sama Toyota zajęła drugie miejsce za Lancią. Przejazd Waldegarda podczas Safari w ’90, to już jest legenda. Z 58 pojazdów dojechało 10, a deszcz napiżdżał dzień w dzień. I w takich warunkach Toyota miała 3 8 M I N U T (!) przewagi nad drugim miejscem. Waldegard wygrywał już Safari trzykrotnie, ale tego nigdy nie zapomni – a Toyota dojechała jeszcze jako 3-cia i 4-ta.



Sam pojazd miał silnik 2.0 Turbo o kodzie 3S-GTE. 4-cylindrowe DOHC generujące od 185 do 265 koni, aby mogło jeździć w Grupie A. Doskonale reagowało na pedał gazu i dostarczało kawał momentu obrotowego już w niskich zakresach. Do tego doliczmy doskonałą trakcję i napęd 4×4 o bajka osiągach. To nie mogło nie-wygrywać.



Samochód był w najsilniejszej konfiguracji pod koniec sezonu ’91, i zgarnął Portugalię, Korsykę, Nową Zelandię i Argentynę, ale Sainz wycofał się 2 razy z rzędu i nie zdołał obronić tytułu. Celica GT-Four spełniła zadanie, sadzając Toyotę przy jednym stole z największymi wyjadaczami w Europie, i zacząła sama dyktować warunki. I to wszystko w 2 lata od pokazania modelu.



Krzysztof Wilk
Na podstawie: rallygroupbshrine.org | ultimatecarpage.com | favcars.com | wheelsage.org



















