1992 – Toyota Celica GT-Four ST185 4WD Turbo Group A

Wersja rozwojowa sportowego coupe pokazanego w ’89 roku – po raz pierwszy wystąpiła na Monte Carlo, rozpoczynając sezon 1992. Skośnookie Japończyki to musieli mieć łby, żeby powstało coś tak doskonałego. Najlepsza rajdowa Toyota EVER – i musiała taka być, bo trzeba było walczyć z Super Deltą w ostatecznej konfiguracji, która nie bierze jeńców – a do tego Subaru, Mitsubishi i Fordem. We wczesnych wersjach ST165 silnik bardzo się dusił. Przód nie nadążał z dostarczaniem powietrza, to wszystko się gotowało i w rezultacie nie można było nakurwiać pełną dzidą. Problemy z chłodzeniem z czasem wyeliminowano, ale nowa wersja i tak dostała nowe zabawki. Zmieniono aero, silnik i zawieszenie. Projekt zyskał miano Carlos Sainz Edition, na cześć pierwszego mistrza świata za kierownicą Toyoty. Rynki europejski, australijski i japoński musiały wspólnie przyjąć 5000 takich pojazdów na drogi, aby sprostać warunkom homologacji Grupy A.

Nie od razu było lekko – zawieszenie i przeniesienie napędu były z początku zawodne. Żółtki trochę z tym wszystkim przekombinowali, bo tym razem coś nie pykło i moment obrotowy wchodził „tak może nie najlepiej, ale za to jako tako” i dopiero w środku sezonu udało się wszystko dopiąć… w sam raz na Rajd Hiszpanii. Jeździli wtedy Carlos Sainz z Luisem Moyą i Armin Schwarz z Arne Hertzem. Tytuł mistrza, po 4 zwycięstwach, powędrował do pierwszej załogi, a Toyota skończyła na 2-gim miejscu w tabeli – z wielkimi nadziejami na następny rok…

A ten przyniósł samochodom Toyoty nowe barwy. Od teraz sponsorem był Castrol i Celiki jeździły z zielono czerwonym logiem. Zrezygnowano również z opon Pirelli na rzecz Michelinów, co również przeniosło się na rezultaty, a do załóg dołączyli Juha Kankkunen i Didier Auriol. Lancia wycofała się ze startów, więc żal było nie przygarnąć 3-krotnego mistrza świata… W odstawkę poszedł Sainz, który był związany z Repsolem, więc nie było dla niego miejsca w gospodzie, przy jednym stole z nowym sponsorem. Ale Sainz znalazł sobie zespół – Jolly Club, który jeździł… Lancią Deltą właśnie. W Australii Toyota wygrała po raz 6-ty i zdobyła mistrzostwo konstruktorów… ale oni chcieli więcej i w Finlandii przetestowano nowy system kontroli trakcji z deferencjałem Fergusona (kierowcom Delty dobrze znajomy). Samochód w tej konfiguracji był bardzo user-friendly i wybitnie niezawodny. Niby ciężki, ale miotał nim jak szatan. Kankkunen wygrał w tym sezonie 5-krotnie i górował w tabeli z przewagą 23 punktów, a taki Rajd Safari skończył się 4 pierwszymi miejscami dla Toyoty.

W ’94 Celica zapierdalała jeszcze szybciej. Za kierownicą Toyoty wygrywano siedmiokrotnie (czyli ponad połowę eventów) i zdobyto 7 innych podiów. Auriol został pierwszym francuskim mistrzem świata, a Japończycy drugi raz z rzędu wygrali w tabeli konstruktorów, ale sezon jeszcze nie dobiegł końca a Toyota szykowała kolejne GT4…

Krzysztof Wilk
Na podstawie: rallygroupbshrine.org | ultimatecarpage.com | favcars.com | wheelsage.org | tech-racingcars.wikidot.com

Dodaj komentarz