2006 – Weineck Cobra 780 Limited Edition

Jest w Niemczech miejsce – wiocha, powiedzmy sobie szczerze, zabita dechami dziura – Bad Gandersheim, gdzie nie dzieje się nic, mogło by się wydawać. Gdzie co niedziela dzwony kościelne budzą tych kilka domków, które tam jest – zapraszając wszystkich, jak Pan Bóg przykazał, prawda… Deus Vult na mszę. Ale ja wam powiem co jeszcze budzi tę wioskę – bo mało kto wie, ale ludzie tam naprawdę pokurwione rzeczy odstawiają.

Pierwsza Cobra z amerykańskim V8, to był hit za oceanem. Ludziska płacili za to prawdziwy hajs mimo, że auto jeszcze nie było pewne – w sensie klepnięte do produkcji. Idea do nich przemawiała: mały roadster z dużym, mocnym silnikiem. I ja doskonale ich rozumiem. Dlatego też się nie dziwię temu, co się odpierdala w Niemczech. Shelby Cobra była jakże prosta, a tak udana, że stała się kultowa. Model dalej jest w produkcji, a wiele firm oferuje zaawansowane repliki tego pojazdu – w różnej formie: gotowych aut, bądź zestawów do samodzielnego montażu. Weineck, który ma siedzibę na wyżej wspomnianym niemieckim odludziu, oferuje takie pojazdy… ale wyróżniają się one na tle wszystkich innych pewnym… NIEISTOTNYM SZCZEGÓLIKIEM… Detalem – można rzec.

Gdy auto odpala, to wszystkie okna we wiosce wypadają. Ich Cobra skrywa pod maską V8 o pojemności – uwaga: leci bomba – 12.9 litra pojemności, i mocy 1100 koni mocy. Serio. 13 litrów V8 – prawie. We wózku ważącym mniej jak tonę. To jest wolnossąca jednostka, więc całą moc dostajemy od razu. Auto miażdży wszystkie supersamochody. Gniecie je na miazgę. Moment obrotowy na poziomie 1780 Nm pozwala w 10 sekund przyspieszyć do 300. Pierwsza setka strzela w 2.8 sekundy. To jest terytorium już nawet nie supersamochodów, ale hipersamochodów i najszybszych elektryków. Tylko, że zamiast “zielonej” (że tak zażartuję) energii – mamy prawie 13 litrów pod maską!

Auto jest gotowe spalić każdy rozmiar opon na momencie. Wyobraźcie sobie co to robi z ogumieniem. Obrotomierz niby wędruje do 8kRPM, ale producent zaleca wcześniejszą zmianę biegów, bo silnik w takim tempie nabiera obrotów, że zegary zwyczajnie nie nadążają. Zawsze masz więcej niż ci pokazuje na blacie. Wszystko odbywa się w niespotykanej nigdzie indziej symfonii niesamowitego ryku, który niszczy wszystkie organy słuchowe. Wrzask się dzieje, Bagdad. Mordor. Rury wydechowe mają średnicę pięści i biegną po bokach – zaraz obok uszu biedaka za sterami. Można się od razu zapisywać na lekcje migowego, bo po takim koncercie kwalifikujesz się na kartę inwalidy i zyskujesz własne miejsce na parkingu przed Lidlem. Radio w takim aucie? I tak nie usłyszysz…

Z wielką mocą nie wiążą się żadne systemy bezpieczeństwa. Nie ma kontroli trakcji, nie ma nawet ABSu – bo na co to komu? To nie jest auto do zatrzymywania się, tylko do przyspieszania – to chyba logiczne, nie? I nawet najbardziej delikatne drgnięcie pedału gazu, wysyła nas na orbitę – więc silnik nigdy nie zawodzi. To Ford Donovan z nowymi flakami. Tłoki, głowice i korbowód – to specjalnie przez Weineck wykonane elementy. Klasa sama w sobie. Nie dziwne, że taki moment obsługują.

A mogą i więcej. NASCARowe przeniesienie napędu jest w stanie udźwignąć nawet i 2000 Nm. Sportowa skrzynia przenosi całą moc na tył ze szperą. Dla 160 km/h, to nawet nie trzeba wrzucać dwójki. Trochę też skłamałem – to nie jest tak, że auto nie hamuje. Koła są zatrzymywane dzięki specjalnemu dla tego auta zestawowi Brembo, a zawieszenie jest skonstruowane w oparciu o sprężyny śrubowe z płynną regulacją, co skutkuje wspaniałym czuciem pojazdu i pozwala na mnogość indywidualnych ustawień i dopasowanie do każdego kierowcy. Ale i tak trzeba mieć jajca ze stali, żeby czymś takim kierować.

Podwozie również musiało zostać wzmocnione, żeby moment obrotowy z silnika nie złamał go wpół. Dlatego rama z 4-calowych rur jest mocno zespawana migomatem. Karoserię wykonano z kompozytów węglowych – również mając sztywność konstrukcji na uwadze. Wnętrze jest zależne od egzemplarza. Dostępna w ofercie była najlepszej jakości brytyjska skóra, którą obito siedzenia – w różnych kolorach i stylach. We wnętrzu możemy zobaczyć welurowe dywaniki. Zegary: w raczej klasycznym tonie. Roadster dostępny był w wersji z brezentem, albo hardtopem.

Gretę Thunberg pewnie ucieszy fakt, że auto, które pali 100/100 daje się prowadzić też w oszczędny sposób. Wtedy spalanie spada do jakichś 50… no – może 40 litrów na 100 kilometrów. Eko-aktywiści muszą być wniebowzięci. Raz nam się noga omsknie na postoju, nieuważnie nacisniemy na pedał gazu – z baku znika nam liter, ot tak.

Powstało 15 egzemplarzy tej wersji, i wszystkie ręcznie wykonane. W odróżnieniu od supersamochodów o podobnych osiągach – Weineck Cobra jest wcale praktyczna jako auto na codzień. O ile nie wciskasz pedału gazu, rzecz jasna. Ta Cobra, to jedno z namocniejszych i najszybszych aut dopuszczonych do ruchu. Za pół miliona euro. Zbudowane w jakiejś budzie – w dziurze, której nawet nie ma na mapie.

Krzysztof Wilk
Na podstawie: mototarget.pl | supercars.net | rmsothebys.com | redlinemotoblog.blogspot.com | wheelsage.org | auto-salon-singen.de | volker-rost.de | 0-100.it

Jedna uwaga do wpisu “2006 – Weineck Cobra 780 Limited Edition

Dodaj komentarz