

Jednym z lepszych miejskich aut lat ’70-tych była napewno Alfa Romeo. W kwestii frajdy z jazdy może ona bezproblemowo rywalizować z Golfem GTI – autem przez wielu uważanym za pierwszego hot-hatcha… z tym, że Alfa powstała dobre 6 lat przed Volkswagenem. Nazwa tego modelu pochodziła od nowej fabryki na południu Italii – stąd Alfa Sud (Alfa South). Niosła ze sobę wielkie nadzieje na przyszłość marki. Chciano wejść do pierwszej ligi i utrzymać się na dogodnej pozycji.



Mała Alfa miała być tania i solida, więc rozplanowano dla niej napęd na przód z kolumnami MacPhersona a z tyłu zostawiono sztywny most. W ten sposób auto było łatwe w produkcji a miało sporo miejsca w środku – a do tego: doskonały silnik typu boxer – co prawda na pojedynczym pasku, ale zrywny i bardzo przy tym płynny. Przez dobrą dekadę nie było czegoś takiego w obiegu – aż właśnie do nadejścia nowej Alfy Romeo. I może generował marne 60 koni mechanicznych z 1.2-litra pojemności, ale środek ciężkości miał bardzo nisko i to robiło całą robotę.



Potem dochodziły wersje Ti większego kalibru i te zamiatały pod dywan wszelką konkurencję. Tylko Golf GTI mógł się z tym równać, bo Alfa przyspieszała już do setki w blisko 10 sekund. Problemem były blachy… Włochom dostarczano materiałów z ZSRR i gniło to gówno straszliwie, przez co – choć auto wspaniałe – to tłumów nie porwało. Cała marka mocno zaryła mordą o glebę i przez prawie 20 lat nie mogła się z tego podnieść. W międzyczasie Alfasud dostawał nowe wersje – w tym coupe „Sprint”.



Design Giugiaro przypominał większą GTV i faktycznie miał sporo miejsca dla pasażerów na tylnej kanapie. Był do tego dużo lepiej wykonany od zwykłego Alfasuda, i odziedziczył od niego wspaniałe właściwości jezdne, plus perfecto silnik. Model Alfy Sprint zakończył się po 13 latach produkcji a ostateczne wersje wyciągały dobre 120 koni mechanicznych… ale można było i więcej. W 1980 oficjalnie zatwierdzono Grupę B i można było startować już w ’82. Konstruktorom obniżono ograniczenia i wielu z nich przygotowało nowe auta. Alfa postawiła na Alfasud Sprint 6C, które miało jeździć od sezonu ’83, ale niestety nie pykło.



W normalnej Alfie wymieniono przód i tył, dodano większe spojlery i szersze nadkola. Ponoć zbudwano 2 sztuki – jeden bardziej drogowy a drugi bliżej rajdówki. Napęd pochodził z GTV6 i jego komponenty znajdowały się za przednim rzędem siedzeń – jak w Renault R5 Turbo, FF przerobionego na RWD z silnikiem centralnie. 220 konny silnik GTV6 odnosił już sukcesy w ETCC, więc nad wyborem jednostki nawet się nie zastanawiano. W 1982 zaprezentowano pierwszy prototyp. Można go było zobaczyć na Paris Motor Show oraz na torze Monza, ale samochód, jak to Alfa – uwaga – NIE JEŹDZIŁ. Nawet, podczas prezentacji licznik wskazywał wymowne 0. Trochę lipa.



Oba pojazdy trochę się różniły od siebie. Pierwszy miał czarny grill, małe okrągłe lusterka, czarne rolety w miejscu tylnej szyby, spojler z oznakowaniem Sprint 6C i dużą okrągłą końcówkę wydechu na środku. Drugi miał chromowany grill i dodatkowe lampy w zderzakach, tylko jedno prostokątne lusterko, roletę w kolorze nadwozia, i spojler z wlotami powietrza i oznakowaniem Alfa Romeo. Miał też tablice w innym miejscu i w ogóle przeprojektowany tył – m.in. dodatkowe światła stopu i podwójne końcówki wydechu. Obie wersje dostawały więcej powietrza do silnika przez rolety zamiast tylnych szyb, a przedział kierowcy oddzielało od silnika specjalne termoakustyczne szkło. Drugi pojazd miał bardziej spartańskie warunki w środku, jak również rajdowe siedzenia z wszystkimi uprzężami. To był ten ścigant i ponoć nawet jeździł, ale nadal był w bardzo wczesnej formie rozwojowej. Silnik i wał korbowy były mocno wyeksponowane, to samo się tyczy zawieszenia z podwójnymi wahaczami i amortyzatorami – jak w prawdziwej rajdówce.



Silniki miały pojemność 2.480 litra, ale chciano dobić do 2.503, aby móc startować w kategorii dla 2.5-3 litra. Średnio bystry manewr, żeby się znajdować na dole widełek pojemnościowych i od razu zbierać oklep od większych jednostek, ale ale – Alfa ważyła tylko 990kg (minimum wynosiło 960) a start w wyższej klasie pozwalał na użycie szerszych opon i rozwój wersji evo z pojemnością do 2.999 litra, większą mocą i większym pierdolnięciem. I teoretycznie silnik 2.5 z homologacji osiągał 160 koni, ale już planowano wersje evolution 3.0 o mocach 240 i 300 bez żadnych turbin. Nie mniej jednak, oba prototypy Alfy Sprint 6C z silnikami GTV6 najpewniej miały pojemność 2.492 – a nie tę, którą chciano zahomologować.



Zarząd z niewiadomych przyczyn zamknął projekt i odreanimował Alfettę GTV Turbodeltę z Grupy 4, która startowała w 1980 roku. No mieli Włosi jakąś tam lipę z finansami a przerobienie 200 sztuk do homologacji, to nie takie hop-siup. Alfasud mógł przynieść sukces komercyjny, jak również mógł się okazać ‚włoskim R5 Turbo’, ale marzenia o ściganiu się u boku 037 zostały rozwiane bezpowrotnie. Nie wiadomo też do końca ile ich zrobiono, bo jedni mówią, że powstały 2 prototypy a inni, że po prostu przerobiono pierwszy projekt, ale samochód był tylko jeden. Były też głosy, że aut było więcej niż 2, ale cały koncept zdechł zanim wyjechano na tor. W ’86 jakiś pacjent z Australii kupił kilka Alf Sprint 6C i próbował odtworzyć skasowane prototypy z silnikiem centralnie. Silniki GTV6 były jednak zbyt drogie do sprowadzenia, więc użyto V8-ek Holden 5.0, tańszych i składanych na miejscu. Samochód nazwano Group B i zbudowano 15 sztuk aż jego firma, Giocattolo Motori, złożyła się w 1989.



Krzysztof Wilk
Na podstawie: favcars.com | wheelsage.org | rallygroupbshrine.org | autozine.org












































