Fernand Gabriel (1878-1943)

Gdy nocą 3 sierpnia 1914 roku Niemcy zbombardowali Belgię, końca dobiegła pierwsza era motorsportu – okres zapoczątkowany w 1895 wyścigiem Paryż-Bordeaux-Paryż. Czas „powozów bez koni”, napędzanych benzyną, ropą, parą i prądem pojazdów. Eksperymentalnych maszyn na cieniutkich, lichych oponach, z badziewnym zawieszeniem i znikomym wyposażeniem w kwestii hamowania, bezpieczeństwa, czy choćby ochrony przed efektami atmosferycznymi. Kierowcy, często posiniaczeni, pokonywali ogromne odległości po nieutwardzonych drogach a prymitywna technologia i brak organizacji nierzadko zagrażały widzom jak i organizatorom. Właśnie wtedy świat usłyszał o Fernandzie Gabrielu – paryskim krasnalu, co potrafił zapierdalać każdym truchłem, jakie wpadło w jego ręce.

O jego młodości niewiele wiadomo. Urodził się w 1878 a pierwszy oficjalny start w wyścigach zaliczył w 1899 podczas Paryż-Bordeaux. Jechał wtedy małym i lekkim pojazdem marki Decauville – samochody takie nazywano również Voiturette, lub cyclecar. A więc Gabriel wystartował… ale musiał wcześnie się wycofać. Miesiąc później przyszedł czas na pierwszą edycję Tour du France Automobile, gdzie w 9 dni kierowcy mieli do pokonania 7 etapów – było to wydarzenie znane dziś jako pierwsze Grand Prix Francji. Startowało 49 pojazdów a wyścig ukończyło zaledwie 21. Rene de Knyff w Panhardzie zajął pierwsze miejsce a Fernand Gabriel pierwsze w swojej klasie – Voiturette.

Zrobił sobie rok przerwy od oficjalnych wyścigów, ale już w 1901 w jego życiu działo się sporo. Wziął ślub i zmienił pojazd, wystartował w Oostende i zajął pierwsze miejsce w swojej klasie. Na początku 1902 brał udział w jednym z pierwszych hillclimbów. Wyścig miał miejsce w Nice i kończył się 16 kilometrów dalej w La Turbie wysoko w górach. Znów wygrał w swojej kategorii ale tym razem dojechał 13 sekund za ogólnym zwycięzcą wyścigu. Zmienił potem pojazd na Mors aby móc konkurować w cięższej klasie. Z Paryż-Wiedeń się wycofał a utrzymując bezpieczną przewagę na Circuit des Ardennes, na ostatnim okrążeniu maszyna zawiodła i musiał pocieszyć się 2 miejscem. W Deauville odbył się sprint, gdzie przez 600 metrów samochody się rozpędzały, przez kilometr trwał wyścig właściwy i 300 metrów zostało przeznaczonych na wytracanie prędkości. Gabriel ten wyścig wygrał i przypieczętował przewagę silnika spalinowego nad tym napędzanym parą. Dalej: 1902 Chateau-Thierry – zwycięstwo i niesławny Paryż-Madryt – ostatni klasyczny wyścig między dwoma miastami.

Wyścig miał być największym wydarzeniem od czasów wynalezienia samochodu a udział w nim brały najważniejsze europejskie marki z najlepszymi kierowcami. Fernand Gabriel jeździł Morsem – z łańcuchem i chłodnicą o specjalnym kształcie rozdzielającym otrzymywane powietrze – nikt takiej nie miał. Startował też Mercedes, Renault czy Panhard-Levassor. Start z Versailles oglądało 100 tyś. ludzi a sam wyścig okazał się katastrofą. Samochody przelatywały z prędkością grubo ponad 100km/h przez drogę z obu stron obsianą widzami. Trasa mierzyła 1307 kilometrów, ale już po 552 wyścig przerwano, gdyż połowa pojazdów się rozbiła bądź wycofała, ponad 100 osób zostało rannych a 8 tego nie przeżyło. Marcel Renault stracił wtedy życie rozbijając samochód na drzewie.

Fernand Gabriel startując ze 168 pozycji wyciągnął 3 miejsce (do czasu przerwania wyścigu w Bordeaux) wśród pyłu, tłumu widzów i wraków samochodów. Z czasem 5:14:31 był ponad 15 minut szybszy od Louisa Renault, który do Bordeaux dojechał jako drugi, ale się wycofał z powodu śmierci brata. Wyścig był kamieniem milowym motoryzacji. 8 lat wcześniej Emile Levassor przejechał trasę z Paryża do Bordeaux ze średnią prędkością 24 km/h a Gabriel ten sam odcinek przemierzył z prędkością 105 km/h. Technologia przekroczyła limity bezpieczeństwa dla nieutwardzonych dróg, obleganych przez widzów. Samochody osiągały ponad 50 koni mechanicznych ale żodyn nie miał hamulców na wszystkich czterech kołach – ŻODYN. Do odpowiedzialności pociągnięto Premiera Francji a ten się tłumaczył, że nie miał pojęcia, że można nakurwiać tak szybko. Gazety już miały o czym pisać i nastały czasy ograniczenia prędkości do 40 km/h a wyścigów na drogach publicznych zakazano. Aż do 1927 i Mille Miglia… Gabriel jednak został bohaterem i długo jeszcze drukowano pocztówki na jego cześć.

Nedługo potem Fernand Gabriel został wyselekcjonowany do reprezentowania Francji w Pucharze Gordona Bennetta 1903 – corocznym wyścigu, gdzie różne teamy wystawiały do 3 kierowców. Zwycięski kraj organizował imprezę w roku następnym – a teraz była to Irlandia. Nauczeni doświadczeniami z Paris-Madrid, organizatorzy zaplanowali imprezę na zamkniętym torze otoczonym przez 7000 policjantów i widzowie nie mieli szansy wejść na jezdnię. Mercedes zaliczył pierwsze zwycięstwo na arenie międzynarodowej a Gabriel jadąc dużo słabszym Morsem zajął bardzo dobre 4 miejsce.

Zaliczył potem wiele róźnych występów, w tym pierwsze Grand Prix w 1906 – Tour du France Automobile było pierwszym GP, ale nie nazywało się to jeszcze GP. W 1906 odbył się już pierwszy wyścig o oficjalnej nazwie 9e Grand Prix de l’Automobile Club de France. Francuskiemu automobilklubowi nie podobała się zasada 3 kierowców w Pucharze Gordona Bennetta a sami mieli najwięcej utalentowanych rajdowców, więc założyli własny event, na nowych zasadach. Do wyścigu wybrano Circuit de la Sarthe a startowali m.in. Panhard, Renault, Fiat i Mercedes. Gabriel w pojeździe Lorraine-Dietrich miał startować jako pierwszy, ale silnik strzelił focha. Zaczął wyścig z opóźnieniem i musiał wycofać się z wyścigu z powodu innej awarii i utraty kontroli nad pojazdem.

Był Puchar Gordona Bennetta, Francuzi zrobili Grand Prix – Niemcy, Włosi i Anglicy nie chcieli być gorsi. Tak powstały Kaiserpreis, Targa Florio i Tourist Trophy a motorsport rozwinął skrzydła. Fernand Gabriel nie miał jednak maszyny, żeby konkurować z najlepszymi. W 1907 wygrywał Fiat a Itala była pierwsza w ciekawym evencie – Pekin-Paryż. Nie był to wyścig jako-taki, tylko takie zawody bez żadnych zasad i trwały 3 miesiące. W 1908 Włosi podzielili się zwycięstwami z Mercedesem.

W 1909 nastał kryzys i wyścigi podupadły a już z Pierwszą Wojną – zdechły. Ostatnie warte uwagi Grand Prix to 1914, gdzie Mercedes bił się z Peugeotem i Delage, którzy w tym wyścigu mieli rewolucyjne hamulce blokujące wszystkie koła. Walka była zaciekła i pozycje wciąż się zmieniały aż do ostatniego okrążenia, kiedy to Peugeot musiał się wycofać. Mercedes wygrał a kierowca, który dojechał pierwszy za nagrodę wybudował sobie dom. Gabriel nie ukończył…

Wybuchła wojna i kierowcy wyłączyli silniki a pierwsza era sportów motorowych dobiegła końca. Wiele marek upadło, inne przeszły w zapomnienie. Niektóre, jak Renault, zdołały się przebranżowić robiąc amunicję, samoloty i czołgi. Fernand Gabriel pracował w takiej fabryce, również po wojnie. Zdołał ukończyć jeszcze 24 Le Mans w 1924 na 11 miejscu, ożenił się ponownie i poświęcił się pracy w fabryce Renault. W czasie Drugiej Wojny Paryż był okupowany przez Nazistów z kosmosu a jako, że fabryka była strategicznym punktem – dostała wpierdol bombardowaniem. Pewien zabłąkany pakiet demokracji trafił w dom Gabriela i nic z niego nie zostało.

ARTYKUŁ: badgergp.com | grandprixhistory.org | historicracing.com | motorsportmagazine.com
ZDJĘCIA: wikipedia.org
WERSJA POLSKA: Krzysztof Wilk

1983 – Opel Manta B 400 Group B

Configuration: Opel 4S phase 3 Straight 4 DOHC
Location: Front, longitudinal
Displacement: 2.410 l (147.0)
Aspiration: N/A (Bosch injection or 2 x Weber 50 DCOE carburetors)
Power: 275 bhp
Gearbox: Getrag 5 speed manual gearbox
Drive: RWD
Weight: 980 kg

SONY DSC

Całe doświadczenie Ascony z Grupy 4 przeniesiono do silniejszego Opla Manty w Grupie B. Oba pojazdy były rozwijane równocześnie do startów w różnych kategoriach rajdowych. Manta miała całe panele z kevlaru, przód, tył, drzwi, spojlery… Wszystko. Już to dawało 70 kilo wagi mniej w porównaniu do Ascony. Samochód był również dłuższy i niższy z nieco cofniętym silnikiem oraz nowym podwoziem. Był bardziej niezawodny i szybciej zapierdalał – choć silnik był ten sam.

W 1982 Ascona godnie stawiała czoła Audi Quattro, więc Manta musiała dorównać swej słabszej siostrze. Spoiler alert – tak się nie stało. Opel już od początku startów nie domagał w porównaniu do konkurencji z napędem na 4 koła. Lancia i Audi zerżarły Niemca bez popity i 3 miejsce w Rajdzie Wielkiej Brytanii, to był max co można było ugrać a za kierownicą musiał być Jimmy McRae, żeby wogóle było o czym rozmawiać.

W 1984 Opel w dalszym ciągu zbierał oklep i nawet 2 miejsce Aaltonena na Safari nie pomogło. Padła decyzja o zaprzestaniu rozwoju Manty B 400. Inżynierowie Opla zaczęli pracować nad napędem 4×4 do Kadetta E 4S (projekt Manty 4×4 szybko skasowano).

Manta jednak dalej jeździła i na poletku narodowym nawet dawała radę. Mistrzami Wielkiej Brytanii, Irlandii i Niemiec zostawali kierowcy B 400, tacy jak np. Jimmy McRae i nawet po kasacji Grupy B Manty dalej szalały na rajdach aż do lat ’90 a z replikami Manty i Ascony można się ścigać do dziś.

ZDJĘCIA: favcars.com | wheelsage.org | tech-racingcars.wikidot.com
ARTYKUŁ: rallygroupbshrine.org | tech-racingcars.wikidot.com
WERSJA POLSKA: Krzysztof Wilk

Więcej zdjęć:

1983 – Nissan Silvia BS110 240RS Group B

Configuration: Nissan FJ24 Straight 4 DOHC
Location: Front, longitudinal
Displacement: 2.340 l (142.7)
Aspiration: N/A (2 x Solex-Mikuni 50 PPH carburetors)
Power: 240 bhp
Gearbox: Nissan 5-speed manual
Drive: RWD
Weight: 970 kg

Jako, że wprowadzono nowe zasady świeżej jeszcze Grupy B, Nissan postanowił popracować nad swoim asortymentem – a składał się wtedy on z Nissana Violet GTS oraz bezpośrednio wywodzącej się z niego Silvii 240 RS. Różniła się ona ledwie detalami ale miała koła szerzej i panele z lekkiego polimeru oraz trochę mocniejszy podrasowany silnik, który po przeróbkach podskoczył z 240 do 265 koni bez żadnego doładowania.

Niby Silvia nie miała startu do takiego Audi Quattro, ale niezawodnością dużo nadrabiała i robiła robotę na ciężkich eventach jak Safari, czy Wybrzeże Kości Słoniowej, gdzie większość prędzej się zesrywała po drodze niż dojeżdżała do mety. 240RS z Timo Salonenem za kierownicą ukończyło jako 2 Nową Zelandię 1983. Rok 1984 był najbardziej udany dla Nissana a mistrzowie Kenii, Grecji, Brytanii i Cypru jeździli właśnie 240RS. Salonen po udanym sezonie dostał kontrakt do Peugeota. Zaczął jeździć za kontuzjowanego Vatanena i zgarnął mistrza w 205 Turbo 16 z napędem na wszystkie koła; a Peugeotowi dał pierwszy tytuł w klasyfikacji konstruktorów.

Nissan, czując zapach zwycięstwa, dokonał lekkich przeróbek i zwiększył pojemność silnika z 2,340 do 2,391 dodając również 12 koni mocy i poprawiając układ kierowniczy, bo to gówno, co było tam wcześniej, to tylko o kant dupy potłuc. Zmian nie było dużo, więc nie trzeba było sprzedawać 200 sztuk do homologacji – wystarczyło odpalić 20 wersji evo i puścić nowe części prywatnym teamom, żeby wszystko było git. I miało być tak pięknie ale Toyota spuściła z łańcucha nową Celicę TCT i cały plan chuj strzelił. TCT była podobna w swym założeniu, równie niezawodna ale miała turbo i w kurwę więcej mocy. W Safari, w którym Nissan miał radzić sobie najlepiej, Silvia zajęła 3 miejsce i było to ostatnie jej podium. Celica to był morderca – w tym samym Rajdzie Safari zajęła dwa pierwsze miejsca i dominowała absolutnie każdy wyścig na wytrzymałość aż do końca Grupy B. Nissan nie miał już życia.

W Grupie B został w końcu zeżarty przez japońskiego rywala, ale w prywatnych teamach był za to najbardziej doceniony. Między innymi dzięki niskim kosztom, łatwości w obsłudze i niezawodności. Radził sobie w każdych warunkach i nadawał się do wszystkiego, przez co zyskał przydomek czarnego konia Grupy B.

ZDJĘCIA: favcars.com | tech-racingcars.wikidot.com | wheelsage.org
ARTYKUŁ: rallygroupbshrine.org
WERSJA POLSKA: Krzysztof Wilk

Więcej zdjęć:

1984 – Lada Samara EVA

Numbers Built: 30
Configuration: Straight 4 DOHC 16V
Location: Mid, longitudinal
Displacement: 1.860 l (113.5)
Aspiration: Forced Turbo (intercooler, EFI)
Power: 300 bhp
Drive: RWD

Zwany Ładą Turbo prototyp niewiele przypominał zwykłą Samarę. Może dlatego, że został skonstruowany nie przez inżynierów Łady, ale przez grupkę fanów z jakiejś fabryki ciężarówek. Wsadzili tam kompletnie przerobiony silnik z Żygulina, konwertując go uprzednio do układu DOHC i 300 koni mechanicznych z turbiną, oraz umieszczając go centralnie. Maski z przodu i z tyłu były z lekkich kompozytów. Dodano wielkie wloty powietrza i podwójne spoilery.

Pojazd był tak zaawansowany technicznie, że mimo iż był inicjowany przez prywaciarzy z bloku wschodniego, to dostał wszystkie zgody od rządu – a zwykle wyciągnięcie grosza od czerwonych było prawie niemożliwe, szczególnie w motorsporcie – i najpierw zbudowano 200 sztuk do homologacji i powołano zaspół Łada Rally. Późniejszymi poprawkami zajęła się VFTS (fabryka w Wilnie – ta od poprzedniego modelu rajdowej Łady), którą zresztą założył i kierował litewski rajdowiec Stasys Brundza. I tak samochód przemianowano na Experimental Vilnus Auto-plant – EVA.

Powstało do 30 sztuk do rajdów. Łada chciała przyciąć inspektorów FISA i niektóre pojazdy do homologacji zostały wypuszczone z bieda silnikiem 160 koni i bez turbo. Trik może i by się udał, ale Grupa B zdechła i produkcję i tak skasowano. Szkoda, że Łada nie miała dane walczyć w rajdach, bo mogła coś uszczknąć na krajowym podwórku. Z bydlakami 4×4 jak Lancia raczej nie miała wielkich szans ale był to jeden z najlepszych wschodnioeuropejskich pojazdów do Grupy B.

W ’85 ogłoszono Grupę S, która miała zastąpić Grupę B. Wymagała ona tylko 10 pojazdów do homologacji, więc ścigały się tam właściwie jeszcze prototypy. Zabawa miała się zacząć 1 stycznia ’88 ale obie grupy skasowano. Łada nie mogła się pogodzić ze zniszczeniem ich pracy – tym bardziej, że koszty produkcji znacznie zmalały i chciano pokazać jeszcze bardziej pokurwioną wersję pojazdu. Samara EVA S-Proto po kilku małych poprawkach osiągała już 350 koni mocy. Powstała taka tylko jedna i szkoda, że wszystko padło, bo mogłaby sporo ugrać. Myślano na poważnie, żeby w przyszłych konfiguracjach umieścić przeniesienie napędu oraz silnik z Porsche 959 – a to był pokurwiony pojazd nie tylko w rajdowych wersjach, nie tylko w wersji seryjnej ale już w swym założeniu i od deski kreślarskiej. I zrobili to, pojebańce. W 1991 udało im się wsadzić komponenty z 959 do Łady Samary T3 Paris-Dakar i Jacky Ickx ukończył wyścig na 5 miejscu! Była to bezpośrednia ewolucja Samary EVA, więc aż się przyjemnie robi na serduszku, że nie wszystko poszło na marne.

ZDJĘCIA: favcars.com | rallygroupbshrine.com | wheelsage.org
ARTYKUŁ: rallygroupbshrine.org
WERSJA POLSKA: Krzysztof Wilk

1982 – Lada Sport 2105 VFTS Group B

W 1979 z fabryki na Litwie wyjechała Łada 2105 VFTS i w 3 lata później dostała homologację do najbardziej popierdolonych rajdów jakie ludzkość wymyśliła. Wyścigowe Łady uchodziły za proste i łatwe w naprawie. Oferowały dobrą moc za niską cenę.

Przy silniku z pierwszej rajdowej Łady – modelu 1600 – trochę pogrzebano i ilość koni wzrosła dwukrotnie, a niewielka pojemność pozwalała na starty w klasie B/10 (dla pojazdów 1,3-1,6l), gdzie Łada niszczyła każdego. A samochód dalej usprawniano… W 1985 poprawiono tylne zawieszenie, a rok później zmieniono skrzynię biegów – na taką niby pokurwioną, gdzie 1-szy bieg był z prawej nad wstecznym, a reszta była jak w przekładni 4-biegowej – ale tak naprawdę, to jedynki w rajdach się nie używa, a żeby wrzucać wyższe nie trzeba było krzyżować, bo były naprzeciw – więc miało to sens. Dodano też części z aluminium i innych lekkich materiałów.

W WRC jeździło ich niewiele, ale taki Rajd Finlandii w Grupie B/10 to zniszczyła po całości zajmując 6 pierwszych miejsc w swojej klasie, a ruski kierownik skończył na 18 miejscu (1 w swej klasie). I to w czasach rywalizacji Lancii, Toyot, Fordów i Audi. Więcej sukcesów jednak Łada odniosła na wschodnioeuropejskich mistrzostwach, gdzie niszczyła raz za razem.

Ostatnia 2105 VFTS wyjechała z fabryki w 1990 roku a było ich razem 30. Koniec Grupy B nie uderzył Łady tak mocno, gdyż ścigała się ona w niższej klasie tych rozgrywek, więc dalej mogła jeździć aż do zakończenia homologacji w 1991. Auto zostało pokochane przez kraje wschodu i często można zobaczyć repliki tego pojazdu – niektóre wciąż zapierdalające w mistrzostwach np. Węgier. Inżynierowie Łady próbowali też swoich sił przy innym projekcie sportowym z Grupy S, ale ta została skasowana, choć około 30 pojazdów już zostało przygotowanych…

Krzysztof Wilk
Na podstawie: favcars.com | wheelsage.org | groupbrally.com | rallygroupbshrine.org