
“Ponad 4 tysiące szkiców. 10 modeli w skali oraz jeden w pełnym rozmiarze. Morze pomysłów, eksperymentów… ponad 6 lat pracy nad rozwojem prototypów. Tona wyrzeczeń i niezłomna pasja prowadziła do powstania czegoś ponadczasowego i innowacyjnego zarazem.”
Horacio Pagani



Narodowe Muzeum Nauki i Techniki w Mediolanie, w otoczeniu 6 oryginałów Leonarda da Vinci, w atmosferze Orkiestry Symfonicznej największej włoskiej akademii muzycznej – Conservatiorio Giuseppe Verdi – tak odbywa się prezentacja nowego modelu Automobili Pagani. Marki, która co i rusz obnaża to jak cienka granica dzieli samochód od dzieła sztuki. Trzecia dekada istnienia ich firmy i oto jest trzeci rozdział w jej historii. 10 pełnych lat musieliśmy czekać na kolejne auto – następcę Huayry. Równie przepiękny – kontynuuje stylistyczną tradycję Pagani, nawiązując jednocześnie do najlepszych aut sportowych lat minionych. Horacio Pagani miał w tym projekcie również pochylić się w stronę konsumenta i zdanie klienta było głównym kryterium kształtującym to auto. A klient życzył jednoglośnie: chcemy prostego i lekkiego auta dla funu. Et voilà!



Pagani idzie pod prąd – nie uświadczysz tu hybrydowych rozwiązań. Utopia zasilana jest biturbo znanym z modelu Huayra, 6-litrowym V12 Mercedesa-AMG – bardzo możliwe, że ostatnie takie – i przenosi całą moc na tylne koła za pośrednictwem 7-biegowej manualnej przekładni – bardzo możliwe, że ostatniej takiej. Od czasów Zondy nie było nic podobnego. A ma co przenosić, bo ponad 860 koni mocy urywa jajca, a 1100 (słownie: dysk tysionc sto) Nn momentu obrotowego, zapodane już od spodu, dosłownie miażdży odbyt. Cała moc, po chrześcijańsku, idzie na tył. Bogactwo lekkich włókien węglowych, to już norma w tej klasy aucie. Taki wydech, np. – dzięki wykonaniu go z tytanu, potrafi ważyć blisko 6 kilo. Całe auto (o mocy prawie 900 koni, przypomnę) nie przekracza 1300 kg. masy własnej. Specjalny nowy rodzaj kevlaru łączonego z tytanem użyty do produkcji najnowszych Pagani, to nowy standard w tym temacie – ma o 38% lepszą sztywność w porównaniu do innych podobnych konstrukcji. Zapewnia pewność prowadzenia przy każdych prędkościach.



Stylistycznie Utopia nie odbiega od tradycyjnych linii wykształconych przez tę markę. Mimo, że nowy projekt jest bardziej wykrystalizowany i dojrzały, jest to ewolucja a nie rewolucja. Prosty i stonowany design nadwozia, za sprawą aerodynamiki, zapewnia więcej docisku i stabilności niż krzykliwe spojlery na Zondach, czy najszybszych Huayrach. Dalej możemy podziwiać, tytanowy jak w niedawnej wersji Codalunga, poczwórny wydech – wizytówkę aut ze stajni Pagani. Przednie lampy również przypominają te z poprzednich modeli. Przetłoczenia na masce to w dalszym ciągu to, do czego Horacio nas przyzwyczaił. Tylne lampy i dzielony spojler również przywodzą pozytywne skojarzenia. Wnętrze bogate w najwyższej jakości skórę, w fizyczne – metalowe przełączniki i w analogowe zegary dodające mu jeszcze więcej elegancji. Kierownica, to jedna wielka obręcz z aluminium, wspaniale wykończona skórą. Polerowane kulisy dźwigni zmiany biegów są w dumnie wyeksponowane, jak w Ferrari czy Lamborghini z dawnych czasów. Żadnych manetek przy kierownicy. Arcydzieło w każdym calu – nie ma chuja we wsi. Dostępna będzie wersja z automatem, ponoć najszybszym w świecie, ale to byłaby zbrodnia na ludzkości zamówić automat w miejsce czegoś tak doskonałego.



Dziś rynkiem rządzą zelektryfikowane supersamochody – ale otóż pan Pagani w dupie ma te konwenanse, a jak! Stworzył auto ze snów – najbardziej subtelne i minimalistyczne w historii włoskiej marki, a zarazem bezkompromisowe i tak niebywale perfekcyjne. Łącząc w ten sposób sztukę z technologią, Horacio Pagani idzie w ślady mistrza da Vinci. Utopia godnie kontynuuje tradycję jego firmy. Zapowiedziano produkcję 99 sztuk tego modelu, ale jak będzie – czas pokaże. Pagani idzie wbrew obecnym trendom. W czasach masowej elektryfikacji, automatyzacji i wszechobecnych tabletów w miejscu przełączników – jest to ostatnie tak analogowe auto – ale jak nie macie na zbyciu kwot rzędu 14M PLNów, to nie ma o czym rozmawiać – to, gdyby wszystkie nie były już sprzedane.



Krzysztof Wilk
Na podstawie: pagani.com | wheelsage.org | motorfilm.pl | autoexpress.co.uk | autocar.co.uk | pistonheads.com | caranddriver.com | roadandtrack.com | topgear.com | motor1.com | autogaleria.pl | evo.co.uk | motohigh.pl | thedrive.com | carscoops.com | ccarbuzz.com | namasce.pl | jalopnik.com | supercars.net | theautopian.com | motorauthority.com | autoevolution.com |



















