1921 – Bentley 3-Litre

Sam Ettore Bugatti miał określić ten model “najszybszą ciężarówką świata”. Ponad 2-tonowe monstrum powstaje, z inicjatywy braci Bentley, w 1919 roku i w swej karierze 5-krotnie triumfuje na torze długodystansowego wyścigu Le Mans. Zahartowane w boju – dowiodło swej jakości – i to mimo swych rozmiarów.

Walter Owen Bentley, pracował już na francuskich silnikach do aut, którymi odnosił sukcesy w sporcie. Chciał uczestniczyć w maratonach samochodowych – i jego doświadczenie pozwolilo mu do tego celu opracować auto inne niż wszystkie inne. Było większe i cięższe niż tradycyjne europejskie auta sportowe – ale za to pancerne nie do zarżnięcia. Przełóżmy to na papier… Bugatti z tego okresu napędzało swoje auta 8-cylindrowymi motorami o pojemności 2 litrów. To często podparte kompresorem: zwykle typu Rootsa. Bentley pochylił się w kierunku wolnossącej jednostki o mniejszej ilości cylindrów ale zwiększonej pojemności. Dwukrotnie takiej, co była w Bugatti (bo później pojemność wzrastała do 4,5 – a nawet 8 litrów). To było tak głupio proste, że nie mogło się nie udać. Architektura banalna do tego stopnia, że nic nie mogło się tam spierdolić – w parze z pojemnością zapewniającą dostateczny poziom mocy bez nadmiernego obciążenia jednostki. Producent dawał 5 lat gwarancji na te motory – wyobrażacie to sobie? Na początku lat ’20-stych?!

I tak – ponoć sam Ettore porównał ten model do ciężarówki, ale zachodzi prawdopodobieństwo, że sporo w tym było żalu, bo te właśnie Bentleye odarły Bugatti ze zwycięstw na torze de la Sarthe. Architektura ich silników, na bazie przedwojennego wyścigowego silnika Daimler – Mercedesa, była dość prosta, ale użyta do ich budowy technologia – wiodąca. Tłoki z aluminium, sucha miska, dwuprzelotowe gaźniki, rozrząd przeniesiony nad głowicę i 4 zawory na cylinder. Jedna z pierwszych głowic typu penta – bardzo zbliżonych w zamyśle do HEMI, obie charakteryzują się między innymi świecą w centralnej pozycji pionowo i zaworami pod kątem po bokach. Zapłon po czymś takim ma najkrótszą drogę do pokonania, dzięki czemu lepiej spalał mieszankę i robił dobrą moc z małej pojemności – ale proste HEMI jest ograniczone do 2 zaworów na cylinder. Penta dziś jest bardzo popularnym rozwiązaniem w nowoczesnych autach z głowicami o 4 zaworach/cyl.

Do tego silnik w Bentleyu miał bardzo długi suw, dzięki czemu bez żadnego wysiłku generował przeogrom momentu obrotowego już od dolnych zakresów. Blok z głowicą wykonano z jednego elementu, czym zaoszczędzono sobie stresów związanych z uszczelkami, a solidne 70 koni w najgorszym przypadku: pozwalało na prędkości rzędu 129 km/h. Sam motor stał w stalowej ramie, a napęd przenoszony był za pośrednictwem 4-biegowej skrzyni bez synchronizacji. Wspominałem, że ten motor w Bentleyu czerpał z mercedesowskiej technologii używanej przed I Wojną do wyścigów? Powiem szczerze: Anglicy ten silnik ukradli. Mercedes wygrywał zawody z tym motorem pod maską, a po wojnie – jako, że Niemcy przegrali – to Anglicy (nie pokazując palcami – W.O. Bentley we własnej osobie) zarekwirowali zwycięskie pojazdy i przetransportowali do Rolls-Royce’a na inżynierię wsteczną.

Auto zawieszono na sztywnym moście z półeliptycznymi piórami i amortyzatorem ciernym. Co prawda pierwsze egzemplarze otrzymywały hamulce wyłącznie na tylnej osi, ale późniejsze Bentleye miały już pełną siłę hamowania. Produkcja działała na takiej zasadzie, że Bentley wykonywał mechanikę, ale karoserie dostarczane były on kompanii tym się właśnie zajmujących. To była norma w tamtych czasach. I warianty w gruncie rzeczy były trzy: Red Label Speed ze zwiększonym współczynnikiem kompresji, Blue Label i Green Label z wyżyłowanym silnikiem oraz skróconym rozstawem osi. Wersje na tor wyścigowy nie różniły się od drogowych egzemplarzy prawie Nietzschem. Jeździły w Indy 500, TT Isle of Man – gdzie zajęły bardzo dobre pozycje: 2, 4 oraz 5 – pojedynczy egzemplarz brał udział także podczas pierwszego, inauguracyjnego 24-godzinnego wyścigu Le Mans. Anglicy zajęli świetne 4 miejsce, ale już wtedy mieli najlepszy czas okrążenia i nie było to ich ostatnie słowo. Trofeum z następnej edycji mieli już w swoich łapach.

To ten twór zapoczątkował sukcesy Anglików w bojach na najwyższym szczeblu motorsportu. One drogowe – prywatne pojazdy wygrywały poważne eventy na świecie. Pierwsze zwycięstwo na torze w Le Mans przyszło w 1924 roku, kolejne w ‘27 – a pochodne tego modelu wygrywały jeszcze 3-krotnie, i wtedy już Bentley grał pierwsze skrzypce w tym temacie. Byli dominującą siłą na polu wyścigów o długim dystansie. Grand Prix było inaczej zorientowane. Tam liczyła się lekkość i niewielkie rozmiary – dwie rzeczy, których Bentley nie miał, i dlatego wariant o pojemności 4.5-litra zajął podczas GP Francji drugie miejsce – i to był ich najlepszy wynik. 3-litrowe monstrum było wyrazem wizji Bentleya na czystej postaci auto wyścigowe. “Szybkie, solidne i górujące nad konkurencją.” Do tego takie, które zostawiło całej brytyjskiej motoryzacji wspaniałe sportowe dziedzictwo.

Krzysztof Wilk
Na podstawie: autozine.org | ultimatecarpage.com | carandclassic.com | classic-trader.com | classicdriver.com | classicmotorhub.com | vintagebentley.com | wikipedia.org | bentleymotors.com | bonhams.com | handh.co.uk |

Dodaj komentarz