1966 – AWE Wartburg 353 Group 2

Numbers Built: 356330
Configuration: AWE 2 stroke Straight 3
Location: Front, longitudinal
Displacement: 0.992 l (60.5)
Aspiration: N/A (BVF 36 F1-11 or BVF 40 F1-11 carburetor)
Power: 50-74 bhp
Gearbox: 4 or 5-speed manual
Drive: FWD
Weight: 900 kg

Auto weszło na rynek w 1966 i miało dwusuwowy silnik o mocy 50 koni mechanicznych a na rynku angielskim znany był jako Wartburg Knight. 353 przyspieszał do setki w 12 sekund a osiągał maksymalnie 130 km/h.

Miał wskaźniki przypominające wagę łazienkową, które postanowiono wymienić na normalne – okrągłe zegary dopiero w 1970 roku a w ’72 auto dostało też nowe fotele. W 1975 roku przyszedł czas na wersję Wartburg 353 W, która prezentowała zupełnie inny poziom w kwestii bezpieczeństwa i wyposażona była w czeskie hamulce tarczowe, pasy, dwuobwodowe hamulce hydrauliczne, czy regulację wysokości kolumny kierownicy. Lata potem, bo w ’82, wymieniono hamulce bębnowe z tyłu na nowszy typ, a auto dostało też inne światła oraz gaźnik. Potem dochodziło nowe wyposażenie, jak światła przeciwmgielne, klakson o dwóch tonach, podgrzewana tylna szyba, czy nowe wykończenie elementów wnętrza.

Wersja rajdowa niewiele różniła się od drogowej. Właściwie auto dostało pałąki bezpieczeństwa, pomieszano coś tam z ustawieniem skrzyni biegów i przy silniku, ale nie było to nic godnego uwagi. Wiadomo, że rajdowa wersja była 20 kilo lżejsza od drogowej i czasem wymieniano sprzęgło na inne. Auto do wyścigów miało wszędzie hamulce bębnowe i dopiero w 1975 roku dostało nowe hamulce, 5-biegową skrzynię i zaczęło osiągać 74 konie mocy a w 2 lata później weszła wersja Wartburg 353 WR i zastąpiła ówczesny model.

Wartburg ścigał się ładnych parę lat ale bez sukcesów. Zwykle auto nie kończyło a jeśli już – to na słabych pozycjach. Było jednak raz na podium – w Polsce – w pierwszym, inauguracyjnym sezonie WRC. Rajd Polski był wtedy 7 eventem w kalendarzu sezonu 1973, kiedy to z 62 pojazdów w stawce na mecie spotkały się zaledwie 3. Wygrał wtedy Achim Warmbold w Fiacie 124 Abarth, 3 GODZINY (!) za nim – na drugim miejscu – ukończył Egon Culmbacher w Wartburgu 353 właśnie a po nim zameldował się Polski Fiat 125p Macieja Stawowiaka. Reszta aut jak: Porsche 911, Renault-Alpine A110, Ford Capri, Moskvitch, BMW 2002, Toyota Corolla, czy Fiaty 125p – nie dojechała do mety rajdu. W tym 7 polskich załóg – 6 Fiatów i Porsche 911 w składzie Adam Smorawiński-Zbigniew Kołaczkowski oraz BMW 2002 z polskim pilotem – Jerzym Sypniewskim.

Wartburg ścigał się jeszcze długo po tym, nawet w czasach Grupy B ale już w innych konfiguracjach.

ZDJĘCIA: favcars.com | tech-racingcars.wikidot.com | wheelsage.org ARTYKUŁ: wikipedia.org|auta5p.eu|automobile-catalog.com|tech-racingcars.wikidot.com WERSJA POLSKA: Krzysztof Wilk

1966 – Saab 96 V4 Group 2

Numbers Built: 547k+
Configuration: Taunus V4
Location: Front, longitudinal
Displacement: 1.498 l (91.3)
Aspiration: N/A (Solex 32PDSIT7 or Autolite C8GH-9510-G)
Power: 64 bhp
Gearbox: 4-speed manual
Drive: FWD
Weight: 920 kg
Top Speed: 145 km/h (90 mph)
0-100: 17.5s

Saab 96 powstał w 1960 jako następca modelu 93. Był to dwudrzwiowy pojazd o aerodynamicznej sylwetce, mieścił w środku 4 osoby i był napędzany dwusuwowym 3-cylindrowym silnikiem. Potem, z czasem zaczęto sprzedawać wersje z czterosuwowym V4. Auto miało więcej miejsca na bagaże w porównaniu do poprzedniego modelu. W ’65 roku przedłużono maskę, aby przygotować pojazd na nowy silnik. Zmieniono położenie chłodnicy, bo wcześniej była za silnikiem, trochę nad nim. Teraz po chrześcijańsku – położono ją przed silnik. Do tego jeszcze powiększono szyby w modelach z roku ’68.

Silnik był montowany wzdłużnie i najpierw było to skromne 0.841 litra o mocy 38 koni mechanicznych. W 1965 roku moc wzrosła do szalonych 40 koni ale w opcji były 57 konne wersje Sport i Monte Carlo z potrójnymi gaźnikami i wtryskiem oleju. Miały one zmodyfikowane głowice i specjalną przeciwwagę do wału korbowego – co zwiększało współczynnik kompresji. W ’66 standardowy silnik dostał nowy gaźnik Solexa z potrójnymi dyszami. Ten sam zestaw oferowano dla wersji Sport i Monte Carlo ale Szwedzi mieli już inny pomysł. Była to jednostka rodem z Forda Taunusa 15M [1962] – 1.5l V4. Projekt ten nazwano Operation Kajsa. Dwusuw był w sprzedaży aż do 1968, ale kierowcy testowi szukali czterosuwa już od 1962 roku. Co prawda były to zupełnie inne jednostki – jakieś tam lipne 0.9l 45KM, 0.8l 33KM i 1.1 Lancii o mocy 48KM – ale projekt wcześniej skasowano, bo prezes powiedział „paszoł na huj”. Człowiek odpowiedzialny za testy V4 za plecami zarządu kontynuował prace nad nową jednostką i razem z synem największego udziałowca w firmie – znaleźli nowe obiekty do badań: silniki od Forda, Triumpha 1300, Lancii, Opla, Volvo B18 czy Volkswagena.

B18 było najbardziej niezawodne, ale fordowskie V4 niewiele odstawało a dużo łatwiej było je upchać pod maską – wszystko oczywiście w tajemnicy. Rolf Mellde (łeb całego projektu) wziął urlop długoterminowy na poczet pracy w warsztacie lakierniczym swego ojca… a naprawdę spierdolił do Włoch nowym prototypem. Na 5 miesięcy przed rozpoczęciem produkcji – tylko 7 osób wiedziało o nowym silniku. Facet wynajął dom i założył lipną firmę, żeby to na nią kupować części do V4. Dzięki temu dział kupna nie miał o niczym pojęcia. Były z tego niezłe cyrki, bo skasowano zamówienia na przewody do dwusuwa, to aż dział sam zadzwonił do kontrahenta i KAZAŁ IM dostarczyć te części albo pójdą tam i im najebią. Pod koniec lipca przedstawiono reszcie ekipy stan faktyczny – auto ma nowe podzespoły a produkcję rozpoczynamy za 4 tygodnie. Prasa dowiedziała się dopiero przed samą prezentacją modelu, jak zobaczyli naklejki V4 na zderzakach.

Amerykańskie V4 – jeszcze z naklejkami od Forda pod maską – legitymowało się mocą 64 koni mechanicznych, ale na szwedzki rynek zostało zduszone do 61… ekologia, normy spalin… Jednak od 1977 auto z gaźnikiem Solex 32TDID miało już moc 67KM. Setkę robił w 16 sekund. Przygotowano specjalnie nowe zderzaki i wymieniono osłonę pod autem a tylne siedzenia przesunięto do tyłu.

Auto jeździło WRC przez 20 lat!!! Słynęło z niezawodności i w rękach Stiga Blomqvista wygrało Rajd Szwecji w 1973. W 1976 ponownie, gdy za kierownicą był Per Eklund. Saab zaczął się ścigać w 1960 a jeszcze w czasach Grupy B jeździł w Grupie A plasując się w pierwszej 30-stce. Jeździł nim Erik Carlsson, którego pilotem była jego żona Pat Moss – siostra Stirlinga Mossa. Razem startowali m.in. podczas Rajdu Polski, gdzie nie mogli na starcie odpalić zalanego silnika. Pat wysiadła z auta i zaczęła pchać. Na pych odpaliło i mimo takiej lipy pozwoliło im zająć 2 miejsce na mecie! W 2011 Saab z 1966 ustanowił nowy rekord prędkości dla aut z pojemnością 0.750.

Saab 96 [1978]

ZDJĘCIA: favcars.com ARTYKUŁ: wikiwand.com WERSJA POLSKA: Krzysztof Wilk

1966 – Porsche 911 S Group 3

Numbers Built: 3282 Coupes and 1774 Targas
Configuration: Flat 6 12v SOHC
Location: Rear, horizontal
Displacement: 1.991 l (121.5)
Aspiration: N/A (2 Weber 40 IDS 3C-1 carburetors or Bosch Kugelfisher MFI)
Power: 170 – 200 bhp
Gearbox: Porsche Type 901 5-speed manual
Drive: RWD
Weight: 975 kg
Top Speed: 227 km/h (141 mph)
0-100: 7.4s

911 S powstała, by poprawić osiągi już udanego modelu 911. Miała lepsiejszy silnik i kupę zmian w podwoziu – przez co była jeszcze bardziej pożądana. W 1966 przedstawiono wersję 2.0 S, która to (zwana często 911 SWB – od krótszego rozstawu osi) była pierwszą dopakowaną wersją 911 jaka trafiła do klientów.

Zmiany były grube. Silnik miał większy współczynnik kompresji, nowy układ rozrządu, większe cylindry. Gaźniki Webera 40 IDS zamiast IDA i nowy układ wydechowy. Auto miało korbę pokrytą azotem i kute tłoki, więc było dzięki temu dużo mocniejsze. Moc skoczyła do 160 koni w porównaniu do 130 w wersji standard. Może cyferki dupy nie urywają, ale silnik nieźle darł ryja i na żywo różnica była nie do przeoczenia.

Z wyglądu mocno się nie różnił – ot, felgi Fuchs ze stopu magnezu. W zwykłej 911 były srebrno czarne – wersja S miała całe srebrne, ale poza tym… 911-tka jak każda inna. A jednak – wygląd wyglądem, ale 911 S prowadziło się dużo lepiej. Przeciążenia sprawiały mnóstwo frajdy, a sama maszyna była czystym majstersztykiem w wykonaniu. Czyste uczucie wolności za kierownicą – teraz tego nie uświadczysz, bo tona systemów wybije ci to z głowy. Ten samochód uzależniał.

Właściwości jezdne były nieziemskie. Auto łączyło ostre reakcje układu kierowniczego z bardzo lekkim przodem, krótkim rozstawem osi i środkiem ciężkości przesuniętym do tyłu. Najmniejszy ruch kierownicą i samochód atakował bokiem. On chce wchodzić bokiem – i to na pełnym ogniu – nie biorąc jeńców. A skruwiel był szybki, bo ważył mniej niż tonę a skrzynia miała krótkie przełożenia. Największy fun był na wyższych obrotach. Przyspieszenie 7.4 sekundy – w 1966 roku kurwa! Dzisiaj moment obrotowy, który możemy dostać w Tesli Model 3 – ale chyba wszyscy się zgodzimy, że Tesla (przy całym szacunku do Muska) jest dla pedałów i chyba każdy wolałby piękne Porsche z charakterem.

W wersjach rajdowych popracowano nad silnikiem, przyjrzano się ustawieniom skrzyni biegów. Wymieniono sprzęgło, pompę i układ dolotowy. Nowe były szyby i parę elementów nadwozia. Takie auto zaczęło jeździć WRC dopiero w 1970 roku i w Monte Carlo wzięło udział 7 pojazdów tego typu. Żaden z nich nie ukończył wyścigu. W 1971 już było lepiej… bo nie ukończył żaden z tylko 5 sztuk pojazdu. Na Monte Carlo rok póżniej wyjechało 6 sztuk 911. W dwóch zawiódł silnik – z resztą, żaden nie dojechał. W ’73 auto z Monte Carlo nie ukończyło wyścigu a w Maroku w drugim pojeździe wysiadło zawieszenie i też nie dojechał. ZA TO ROK PÓŹNIEJ – w Finlandii – były problemy z podawaniem paliwa i dla odmiany – auto nie dojechało do końca. Tak wyglądała kariera 911 S w serii WRC. Kurtyna.

TYLKO, ŻE KURWA NIE! Auto zaczęło się ścigać już w 1966 w serii WSCC, czyli wyścigach takich bardziej na torze i na wytrzymałość. W ’66 Le Mans zajęło 14 miejsce a 3 w swojej klasie. Nie to, co w WRC – oba pojazdy startujące w tym sezonie zawsze kończyły na mecie. Rok potem auta Porsche wygrywały Daytonę, Sebring, Targa Florio, Nurburgring i Ollon Hillclimb. Do tego na Monzy kończyły jako 4, Spa i Le Mans jako 2. W 1968 przyszły dalsze sukcesy i choć 911 nigdzie nie było najszybsze, to często kończyło jako drugie.

1969 lepiej nie wspominać, bo udała się tylko połowa sezonu a pojazdy często wypadały z gry – wiele razy auto było na liście ale nawet nie wystartowało. Następny sezon wyglądał podobnie. Auto albo się nie kwalifikowało, albo zajmowało wysokie pozycje ale był to już początek końca. W dalszych latach auto powoli odchodziło w cień. Do 1973 udało się wygrać już tylko raz i praktycznie przestano jeździć. 911 S wystartowało jeszcze raz w 1978 Vallelunga, ale pojazd numer 16 napotkał problemy z zapłonem i tak się skończyła historia auta, na widok którego przez 3 lata srano po gaciach – a wersja na drogi była marzeniem każdego kierowcy. Dalej jest.

ZDJĘCIA: favcars.com ARTYKUŁ: supercars.net WERSJA POLSKA: Krzysztof Wilk

1969 – Nissan Skyline 2000GT-R PGC10

Configuration: S20 Straight 6 24v DOHC
Location: Front, longitudinal
Displacement: 1.989 l (121.4)
Aspiration: N/A (3 Weber 45 DCOE carburetors or Solex N44PHH optional)
Power: 160 bhp
Gearbox: 5-speed manual
Drive: RWD
Weight: 1120 kg
Top Speed: 200 km/h (124 mph)
0-100: 8.3s

Generacja C10 Skyline’a ujrzała światło dzienne w 1968 a po prezentacji na jesiennym Tokyo Motor Show – w lutym 1969 rozpoczęto produkcję wersji GT-R.

Sercem pojazdu było S20 – wersja rozwojowa GR8 z wyczynowego R380 – świetnej jakości sportowe 24-zaworowe DOHC z kupą historii w portfolio. Sam silnik pamiętał Grand Prix Japonii, kiedy to wyprzedził Porsche 906 na torze. Taki silnik montowano wyłącznie w wersjach GT-R oraz Fairlady Z 432, przez co był rzadko widywany poza torem. Auto oferowało niewiarygodne doświadczenia za kierownicą, nie miało żadnych asyst hamowania ani wspomagania kierownicy. Sportowe zawieszenie na podwójnych wahaczach z przodu i niezależnym wahaczem wzdłużnym z tyłu – było wybitnie sztywne nawet jak na samochody z tamtych czasów.

Nowy typ karoserii – pudełkowaty sedan zainspirował wśród fanów nazwę „Hakosuka” – czyli z japońskiego pudełkowaty skyline. Auto było znane ze swych osiągów, jak 200km/h prędkości maksymalnej i zdolności do pokonywania 400m w 16.1 sekund. Już w swoim debiucie w 1969 przekroczyło metę na JAF Grand Prix jako pierwsze. Po tym zwycięstwie GT-R wygrywał 52 razy aż Nissan wycofał auto pod koniec 1972. Na torze z GT-Rem nie było żartów. Wpierdalał auta z kraju, jak i zagraniczne, bez popity i ustanowił niepobity rekord 33 zwycięstw z rzędu. Tak rozpoczęła się piękna historia w świecie motoryzacji.

Nissan Skyline 2000GT-R SWB Coupe KPGC10 [1970]

Auto nie było specjalnie sprowadzane z Japonii i za granicą nie dało się zbytnio dostać takiego czegoś z oficjalnych źródeł. Wszystko to przyczyniło się do wzrostu ceny GT-Rów dzisiaj. Za takie auto obecnie trzeba dać 130k amerykańskich prezydentów. Najpierw była wersja sedan – potem (od 1971) oferowano hardtop, czyli coupe ze zmniejszonym rozstawem osi.

ZDJĘCIA: favcars.com | supercars.net ARTYKUŁ: supercars.net | nissan-global.com WERSJA POLSKA: Krzysztof Wilk

1969 – Prince Skyline 2000GT-B S54

Configuration: GR7B Straight 6 OHC
Location: Rear
Displacement: 1.988 l (121.3)
Aspiration: N/A (3 Weber 40DCOE carburetors)
Power: 150 bhp
Gearbox: 5-speed manual
Drive: RWD
Weight: 980 kg
Top Speed: 189 km/h (117 mph)
0-100: 7.9s

Dziś już zapomniana, druga generacja Skyline’a (S50) powstała w 1963 roku i nie było wtedy absolutnie nic, czego japońce chcieliby bardziej od tego auta. W zamyśle miał to być rasowy pojazd stylistycznie odmienny od amerykańskich dużych aut jak gen 1. Zaawansowany i funkcjonalny design był strzałem w dziesiątkę, jak również silnik przy którym nie można było majstrować, nie dało się do niego tak łatwo dostać ale nie trzeba było w nim też nic robić. Była to wersja rozwojowa starej GA-4. Od 1966 roku model znany jest już pod nazwą Nissan a jego produkcję zakończono w 1967.

Prince Skyline 1500 S50 [1963]

Shinichiro Sakurai – znany później jako „ojciec Skyline’a” – wsadził do niego rzędową 6-tkę z Prince’a Glorii i zaczął tym jeździć w Grand Prix Japonii w 1964. Auto dostało dłuższą maskę aby zmieścić 2 litry pojemności, do tego 3 gaźniki z dwoma dyszami każdy i skrzynia o krótkich przełożeniach (choć miała problemy z drugim biegiem) z dyferencjałem o ograniczonym uślizgu – wszystko to przenosiło około 123 konie mechaniczne na tylne koła. Z przodu hamulce były tarczowe a cały trick, to zajebista, wzmacniana buda.

Prince Skyline 1500 S50 [1963]

W wyścigu startowało 7 Skyline’ów i były faworytami do zwycięstwa w klasie GT-II… ale w ostatnim momencie pojawił się ktoś obcy, prywaciarz w Porsche 904 i zmiażdżył. 904 z silnikiem centralnie miało 200 koni i była to konstrukcja zbudowana po to, żeby wygrywać na torze a Skyline to był rodzinny sedan. Jak Porsche pokazało się na torze, to nawet nie robiono sobie nadziei. Co ciekawe, jeden z kierowców zdołał na jednym okrążeniu, po zaciętej walce, wyprzedzić Porsche i przez pewien czas prowadzić. I tyle wystarczyło. Tłum powstał z siedzeń, bo nie mógł uwierzyć własnym oczom. Rodzinny dupowóz z kraju, który z motoryzacją dopiero zaczynał, okazał się konkurencyjny dla wyczynowej zagranicznej maszyny sportowej marki z tradycjami! W głowie się im to kurwa nie mieściło. 904 oczywiście odrobiło i ten wyścig wygrało, ale co zobaczone, tego się nie odzobaczy. Tak narodziła się legenda a Prince zajął miejsca 2, 3, 4 i 5. Auto, które przejechało metę jako 2, wciąż jest w kolekcji Zama Nissan. Kolega, który zeżarł Porsche na torze – zajął 3 miejsce.

Prince Skyline 2000GT S54 [1964]

Homologacja wymagała wyczynowych części w drogowym aucie. Klienci więc mogli kupić pojazd z tarczami z przodu, 5-stopniową skrzynią biegów i 6-cylindrowym silnikiem z trzema podwójnymi gaźnikami. Początkowo miało być ich tylko 100 sztuk i Prince Skyline 2000GT od razu został najlepszym japońskim sportowym sedanem klasy premium. W tamtych czasach samochody miały pojedyńcze gaźniki a 5-biegowa skrzynia biegów nie przyjęła się aż do późnych lat ’70. Żodyn w nie robił takich samochodów. Żodyn. Japończycy nie oferowali nic podobnego do Skyline’a. BMW nie oferowało nic podobnego do Skyline’a. Najbliżej mu do musclecarów, choć ta era rozpoczyna się z pokazaniem Pontiaca GTO [1964] i sama definicja powstanie grubo po tym okresie, a ja osobiście raczej używam tej, że muscle musi mieć V8. Poza tymi szczegółami – można Skyline’a nazywać pierwszym japońskim muscle carem.

Prince Skyline 2000GT S54 [1964]

W ’66 doszło do zjednoczenia Nysy i Pryndza i już ciężko było dostać dobre gaźniki do nowych pojazdów. Nissan zaczał puszczać wersje z pojedyńczymi gaźnikami i 4-stopniowymi przekładniami – to były Skyline’y 2000GT-A, podczas gdy konfiguracja 2000GT-B miała te lepsze części.

ZDJĘCIA: favcars.com ARTYKUŁ: nissan-global.com japanesenostalgiccar.com WERSJA POLSKA: Krzysztof Wilk